Wiedzą dzieli się Colliers International

Biurowy park rozrywki.

Czy zjeżdżalnia i konsola do gier w biurze to dobry pomysł?

Do niedawna polskie organizacje nie były świadome korzyści biznesowych, jakie przynosi dobrze zaprojektowana przestrzeń. Po latach spędzonych w korytarzach i gabinetach trudno się dziwić, że coraz większą popularnością zaczynają się cieszyć oryginalne, nietypowe przestrzenie. Planując nowe biuro, warto jednak zachować zdrowy rozsądek. Inwestowanie w niektóre rozwiązania może bowiem nie tylko nie przynieść korzyści, ale wręcz narazić organizację na wymierne straty.

Zjeżdżalnia nie dla każdego

Za popularyzację koncepcji oryginalnego biura w dużym stopniu odpowiada firma Google – to właśnie od internetowego giganta rozpoczęła się lawina oryginalnych rozwiązań biurowych. Z perspektywy osób pracujących przez wiele lat w nudnej, nieprzyjaznej przestrzeni, biuro w którym jest zjeżdżalnia, stół do ping-ponga czy piłkarzyki może wydawać się fantastycznym pomysłem. Czy jednak to, co sprawdza się w przypadku Google można bez obaw zastosować w każdej firmie?

Firmy są coraz bardziej świadome tego, co można osiągnąć dzięki dobrze zaprojektowanej przestrzeni biurowejOrganizacje są coraz bardziej świadome tego, co można osiągnąć dzięki dobrze zaprojektowanej przestrzeni biurowej. Ich oczekiwania zwykle wiążą się z konkretnymi celami biznesowymi. Firmy chcą, aby biuro wspierało realizację ich celów strategicznych, często podkreślają chęć usprawnienia przepływu informacji, czy też budowania innowacyjności, na przykład poprzez zachęcanie pracowników do wymiany pomysłów z osobami z innych, pozornie odległych merytorycznie działów. Już na etapie formułowania celów projektu warto więc zachować czujność i jasno ustalić, jakie cele ma realizować nowa przestrzeń.

Architekt i najemca w jednej drużynie

Stawiając sobie pytanie o cele projektu, warto zastanowić się także, czy cele projektantów i cele biznesowe firmy są zbieżne. Odpowiedź na to pytanie wcale nie jest oczywista. Bardzo często bowiem to, co wprawia w zachwyt środowisko projektantów czy internetową publiczność nie jest tym, czego klient faktycznie potrzebuje. Rezultatem takiego konfliktu interesów bywają biura, które spełniają przede wszystkim ambicje ich twórców i służą jako materiał marketingowy, podczas gdy potrzeby biznesowe klienta schodzą na dalszy plan. Konsekwencje takiego podejścia do planowania są dotkliwie odczuwane przez firmy, kiedy po kilku miesiącach mija pierwotny zachwyt biurem wypełnionym „zabawkami”.

Coraz większa liczba ekspertów dostrzega i opisuje powyższy problem. Prof. Jeremy Myerson z The Helen Hamlyn Centre for Design twierdzi wręcz, że zapoczątkowana przez Google moda na biura przypominające place zabaw zaszkodziła dobrym praktykom projektowania przestrzeni biurowych. Co ciekawe, ekspertom wtórują użytkownicy biur, czyli pracownicy. W badaniu przeprowadzonym przez firmę Kiwi Movers aż 86% pracowników stwierdziło, że biurowe „zabawki” nie mają dla nich żadnej wartości, a 25% pracowników uznało, że ich obecność w biurze jest irytująca.

Dobre biuro, czyli jakie?

Czy zatem w nowoczesnych biurach nie powinno być miejsca na piłkarzyki czy konsolę do gier? Odpowiedź brzmi: to zależy. Przede wszystkim warto pamiętać, że zmiana biura jest okazją do podjęcia działań o znacznie większym znaczeniu, niż zakup zabawek. Właściwie zaprojektowana przestrzeń może na przykład pomóc stymulować komunikację między działami i wspierać likwidowanie silosów. Odpowiednie biuro może pomóc w generowaniu innowacyjnych pomysłów czy skracaniu czasu wprowadzania nowych produktów na rynek. Konsola do gier czy stół do ping-ponga mogą być atrakcyjnym dodatkiem i robić dobre pierwsze wrażenie. Jednakże od pierwszego wrażenia znacznie istotniejsze jest to, czy biuro odpowiada na faktyczne potrzeby klienta i czy broni się swoją funkcjonalnością także wówczas, gdy efekt pierwszego wrażenia ustąpi. Nadrzędnym celem nowego biura powinno bowiem być wsparcie klienta w realizacji celów biznesowych, a nie budząca zachwyt sesja zdjęciowa.

Więcej na temat zmian w środowisku pracy »