Wiedzą dzieli się Colliers International

Pogłoski o upadku centrów handlowych są mocno przesadzone.

Jak będzie wyglądał handel w 2040 roku?

Dynamiczny rozwój handlu internetowego budzi niepokój wśród inwestorów, deweloperów i najemców. Niepokój budzi oczywiście potencjalnie negatywny wpływ tego zjawiska na wydajność i kształt centrów handlowych. Pogłoski o rychłym upadku centrów handlowych są jednak w mojej opinii przedwczesne.

Pogłoski o rychłym upadku centrów handlowych są przedwczesne Świat wirtualny nie zastąpi świata realnego, choć z pewnością zmieni go w sposób, który trudno dziś dokładnie przewidzieć.

Puśćmy więc wodze fantazji i zastanówmy się jak będzie wyglądać handel w Polsce za kolejne 25 lat. Zapraszam na wycieczkę po „centrum handlowym” w roku 2040.

Jesteśmy na Placu Defilad, w samym sercu Warszawy. Architektura tego fragmentu miasta zachęca do popołudniowego spaceru. Trasa wiedzie pomiędzy budynkami mieszkalnymi i usługowymi, przestrzeniami publicznymi zagospodarowanymi przez artystów, biurami, sklepami i centrami co-workingu. Coś ciekawego dzieje się w kilku sklepach, wchodzimy więc w „przestrzenie handlowe”.

Era konsumpcjonizmu dobiega końca, ale handel nigdy nie umiera Przed nami sklep spożywczy. Robię szybkie zakupy za pomocą mojego smartfona – wybieram produkty i płacę, a o 21.00 dostarczą mi je do domu. W centralnym punkcie sklepu kiermasz świąteczny – można spróbować domowej roboty chleba, powideł i nadziewanych serem oliwek. Obok ktoś sprzedaje ekologiczne warzywa z własnej uprawy. Dalej stoisko z domowymi ciastami. Dla smakoszy zaaranżowano restaurację typu „slow food” z widokiem na plac Defilad.

W pobliżu, w sklepie odzieżowym, trwa pokaz mody. Na antresoli działają projektanci i krawcy. Wirtualne przymierzalnie pracują pełną parą, a asystenci-styliści uwijają się „jak w ukropie”. Wrzucam na fejsa zdjęcie sukienki, która mi się podoba i czekam aż przyjaciółki się wypowiedzą: kupić czy nie.

W sklepie zoologicznym hologramy zwierząt na wystawie i dyżurny weterynarz na stanowisku. Skąd więc te tłumy dzieciaków? Dziś WWPR, czyli wirtualna wystawa psów rasowych połączona z aukcją na rzecz schroniska dla zwierząt.

W sklepie z kosmetykami „dzień fryzjerów” – prezentacje stylizacji z lat 70-tych ubiegłego wieku, wraca moda na długie włosy, naturalność i prostotę, tylko środki do pielęgnacji włosów już inne…

O, widzę, że dostałam na mojego smartfona ofertę rabatową na sukienkę, którą przed chwilą oglądałam – klikam i kupuję, też dostarczą mi ją wieczorem do domu.

W pobliskiej księgarni można wypić kawę. Trwa właśnie spotkanie autorskie z Ignacym Karpowiczem, który  po raz kolejny nominowany został do nagrody Nike. Na koncercie, który odbędzie się po spotkaniu raczej nie zostanę.

Do sklepu z elektroniką nawet nie wchodzę, musiałabym zostać do rana testując te wszystkie gadżety w wirtualnym świecie. Następnym razem powinnam jednak obejrzeć „inteligentną lodówkę”, która sama raportuje do sklepu braki w zapasach i zamawia wybrane produkty spożywcze. Pójdę za to do sklepu sportowego pograć w squasha albo pojeździć na rowerze.

Handel nigdy nie umiera, po prostu zmienia się wraz z postępującymi zmianami cywilizacyjnymi – w zakresie technologii i dostępu do informacji, ekonomii, polityki, ale przede wszystkim kondycji fizycznej, psychicznej i społecznej człowieka, jego wiedzy i systemów wartości. Czy klasyczne centra handlowe przestaną istnieć w 2040 roku? Nie sądzę, choć pewnie będzie ich znacznie mniej. Handel wróci na ulice, pojawi się w budynkach o wielu funkcjach – w miastach powstaną strefy tylko dla ruchu pieszego, ciągnące się kilometrami. Handel internetowy nie spowoduje, że klasyczne sklepy znikną – zmieni się za to ich formuła, nastąpi połączenie światów wirtualnego i realnego.

Wydaje się jednak, że era konsumpcjonizmu dobiega końca. Ludzie szukają możliwości twórczego rozwoju, pragną doświadczać i nawiązywać relacje. Nie chcą już „kupować rzeczy, których nie potrzebują, za pieniądze których nie mają, żeby zaimponować ludziom, których nie lubią”.