Wiedzą dzieli się Colliers International

Wizytownik outletowy.

„Modelowa” wizyta w centrum wyprzedażowym

Państwo pozwolą, że się przedstawię. Mam ok. 30-40 lat. Mogę być kobietą lub mężczyzną. Mam wykształcenie co najmniej średnie, raczej wyższe. Mam rodzinę – w moim gospodarstwie mieszkają średnio co najmniej 3 osoby, wniosek z tego, że mam dzieci. Pracuję na stałe, mam samochód i mieszkanie lub dom (nie wynajmuję, ale spłacam kredyt). Moje gospodarstwo domowe ma do dyspozycji co najmniej 4-5 tys. PLN netto miesięcznie.

Zanim wybiorę się do centrum wyprzedażowego

Centra wyprzedażowe odwiedzam 3-4 razy w roku, czyli mniej więcej przy zmianie sezonu. Z reguły wiem, po co tam jadę. Może niekoniecznie sporządzam dokładną listęCentra wyprzedażowe odwiedzam 3-4 razy w roku, czyli mniej więcej przy zmianie sezonu. zakupów, ale nie jadę się tam rozglądać, czy spędzić czas. Mam określony cel i kupuję to, czego akurat potrzebuję.

Zabieram żonę (lub męża, partnera/ partnerkę) i dzieci. Wsiadamy do samochodu i jedziemy, trochę narzekając na odległość i niedogodne usytuowanie centrum wyprzedażowego – podróż trwa do pół godziny, ale zdarza się, że i godzinę… Dlaczego tam jedziemy? Spodziewamy się, że znajdziemy dobre jakościowo rzeczy w atrakcyjnych cenach. Na pewno będzie taniej niż w regularnych centrach handlowych.

A w samym centrum…

… kieruję swe kroki przede wszystkim do sklepów z modą. W końcu po to tam jadę. Marki? Głównie wiodące marki sportowe: Adidas, Nike, Reebok, ale także i popularne polskie i zagraniczne marki odzieżowe: Reserved, H&M, Cropp czy marki jeansowe. Podczas wizyty w outlecie odwiedzamy sporo sklepów, nawet ponad 10. Czasami jeszcze zajrzymy do sklepu ze sprzętem sportowym, czasami do sklepów z asortymentem dom i ogród. Niekiedy także zjemy coś i odpoczniemy w strefie gastronomicznej (z reguły narzekając na zdecydowanie zbyt mały wybór lokali) i wracamy do domu. Podczas wizyty w outlecie odwiedzamy  sporo sklepów, nawet ponad 10. Ale zdarza się też, że jeśli kupimy to, co chcieliśmy w pierwszych dwóch, to już więcej nie chodzimy.

Trzymamy się planu zakupowego. Rzadko dajemy się skusić wyjątkowym okazjom i kupić coś, czego nie było w planie. Z reguły kupujemy więcej niż jedną rzecz, ponieważ jedziemy całą rodziną. Dlatego w centrum outletowym zostawiamy co najmniej 200 zł. Cóż… w końcu nie jesteśmy tu co tydzień.

Jeśli nie znajdziemy tego, co zamierzaliśmy kupić, bo nic nam się nie podobało, nie było odpowiedniego rozmiaru lub ceny wcale nie były atrakcyjne, czujemy wielkie rozczarowanie i wychodzimy z centrum wyprzedażowego bez zakupów. Nie kupujemy nic na siłę ani „na pocieszenie”.

Gdyby ktoś zapytał mnie, co można zmienić, aby zakupy w outletach były przyjemniejsze i zachęcały do częstszych odwiedzin? Towar sprzedawany w centrach wyprzedażowych powinien być dobrej jakości, w dobrym guście i dostępny w pełnej rozmiarówce, a ich cena powinna być niższa, w końcu to centrum wyprzedażowe. Podczas wizyty bardzo często przytłaczają mnie zbyt blisko ustawione wieszaki z ubraniami oraz zbyt duża liczba towaru zawieszona na nich. Powoduje to, że trudno się między nimi poruszać, a często przez przypadek coś zrzucę. Minusem jest także słabo zaopatrzona strefa gastronomiczna, która oferuje niemal same fast-foody, brak sklepu spożywczego, niska dostępność artykułów dziecięcych oraz brak marek oferujących odzież organiczną. Mam nadzieję, że wkrótce ulegnie to poprawie.

Na podstawie badania przeprowadzonego przez IQS Sp. z o.o. w lutym 2017 roku na próbie N = 1000, wśród klientów centrów handlowych, zamieszkujących aglomeracje, w których działają centra outletowe.